Nowe = Lepsze

Cześć!

W związku z tym, że chciałbym, aby ten blog docierał do coraz większej ilości ludzi i jakoś w przyszłości się bardziej rozwijał, postanowiłem, że zostanie on odświeżony już na samym początku jego istnienia i przeniesiony na nowy adres i cały system (dzięki Grzegorz za podpowiedź 😉 ).

Zatem jeszcze raz witam na moim blogu! Mam nadzieję, że poczujesz się tutaj jak w domu i zechcesz go ponownie odwiedzić w przyszłości.

Mijają prawie dwa miesiące odkąd udało mi się znaleźć pracę w sektorze IT. Czas, po którym wiem, że moje starania znalezienia nowej pracy nie poszły na marne i mogę śmiało stwierdzić, że NOWE = LEPSZE. Przynajmniej w moim przypadku, ale tego właśnie każdemu, kto zmienia zawód, życzę. 

Muszę przyznać, że sam nie spodziewałem się tak dobrego dla mnie obrotu spraw. Po pierwsze – totalna zmiana środowiska nie była wcale zła. Przeciwnie – ludzie, z którymi teraz codziennie spędzam 8 godzin w pracy, to fantastyczne osoby, które przyjęły mnie do swojej grupy bez wytykania palcami, bez zbędnych pytań, bez patrzenia na mnie jak na obcego, a szczerze – trochę się obawiałem, że tak właśnie może się wydarzyć. Po drugie – rezygnacja z poprzedniej pracy, która była moim hobby, nie sprawiła, że nie mogę go już wykonywać. Teraz jest nawet lepiej, ponieważ wiem, że nie jest to już mój obowiązek, który daje mi utrzymanie, a świetna zabawa, z której czerpię jeszcze więcej radości niż kiedykolwiek wcześniej. Po trzecie – nowe doświadczenia, nowe wyzwania, które spotykam codziennie w pracy okazują się być tak ciekawe i wciągające, że jak wybija 16:00, to nie chcę odchodzić od komputera i iść do domu, tylko siedzieć dalej nad tym, nad czym akurat pracuję. Nie robię tego jednak, bo cóż… nie muszę. Nikt mi nie każe zostawać po godzinach, zawsze wiem, o której zacznę i skończę pracę – to jedna z tych rzeczy, które w nowym zawodzie lubię najbardziej – STABILIZACJA.

Tych plusów można tutaj mnożyć i mnożyć, chociaż pewnie niektórym się już zapaliła czerwona lampka i w głowie pojawiło pytanie – „a gdzie minusy?”. No właśnie – czy mogę na coś ponarzekać, czy jest coś, co mi nie odpowiada, czegoś mi brakuje? Wydaje mi się, że przechodząc z tak niepoukładanego czasowo zawodu, do pracy w stylu 08:00 – 16:00, brakuje mi nadal trochę ogłady, organizacji czasu. Nie jest to jednak rzecz, która wynika bezpośrednio ze zmiany zawodu, a ze zmiany stylu życia – muszę się do tego przyzwyczaić i nauczyć gospodarować tym czasem, który po pracy mi pozostaje, a sposobów na zagospodarowanie może być mnóstwo i mnóstwo jest. Po prostu ja jeszcze nie przywykłem do tego, że go mam i nikt mi go niespodziewanie nie zabiera 🙂 Poza tym chyba trafiłem na dobrze zorganizowaną firmę, w której wiadomo co, jak i dlaczego właśnie w ten sposób, bo co do organizacji pracy uwag i zastrzeżeń na dziś nie mam, a to nie tylko nie jest minus a wręcz ogromny plus.

Widzę też po sobie, że uśmiech mi z twarzy nie chce schodzić jak o tym wszystkim myślę. Obawiałem się, że praca jako developer będzie nużąca, że jednak będzie trochę monotonii, że będą dni, kiedy będę klepał kod z lekkim grymasem na twarzy. Owszem – są dni, kiedy coś mi przez kilka godzin nie wychodzi, nie mogę znaleźć rozwiązania i się denerwuję, ale jak już na nie wpadnę, radość jest jeszcze większa i zapominam o jakichkolwiek nerwach. Decyzja o ukierunkowaniu się na gamedev to zdecydowanie w moim przypadku lepsza decyzja niż pierwotna, którą było po prostu zostanie programistą. 

A skoro już programistą zostałem, skoro mam się nauczyć organizacji czasu, skoro mam nowego bloga, to chcę, aby te wszystkie nowe dla mnie rzeczy, były jeszcze lepsze. Pierwsze dzieje się samo przez naukę w domu i codzienną pracę. Drugie chcę połączyć z trzecim i usystematyzować funkcjonowanie bloga – postaram się, aby nowe treści pojawiały się tutaj częściej i znacznie bardziej systematycznie, także nie zapomnij zajrzeć tu za kilka dni. Tymczasem powodzenia i do ponownego zobaczenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *