Najtrudniejszy jest pierwszy krok, a potem…

Cześć!
 
Kiedy pojawił się pomysł na pisanie tego bloga, miałem w głowie kilka haseł – kluczy, które pomogłyby mi zdefiniować o czym i dla kogo chciałbym pisać. Zatem – piszę o swoich przemyśleniach dotyczących przebranżowienia i wszelkich związanych z tym aspektów, dla ludzi, którzy również (jak ja) chcą się przebranżowić i pójść w stronę IT.
 
Jeśli to czytasz i jesteś w gronie osób, które bardzo szybko pozwoliłem sobie zdefiniować, to pewnie zmagasz się teraz sam/sama ze sobą i z problemem dotyczącym podjęcia decyzji – jak to zrobić? Jak wspomniałem w moim pierwszym poście, jestem realizatorem dźwięku. Co skłoniło mnie do przebranżowienia? O tym też już napisałem. Ale jak to zrobić, jak wziąć się za siebie i powiedzieć sobie „OK! To ten moment!” ?
 

Najtrudniejszy jest pierwszy krok, a potem… no właśnie. Potem wcale nie jest łatwiej. Powiem wręcz więcej – jest cholernie trudno. Pierwszym krokiem jak dla mnie jest powiedzenie sobie „chcę zmienić swoje życie”. Nie ma co kryć, u mnie to jest zmiana o dobre 180 stopni. Chcę przeskoczyć z jednej branży w zupełnie odmienną. Strach? Na pewno. Ambicje? Ogromne.

Kiedy już podejmiesz decyzję, że chcesz zmienić pracę, styl pracy, z pewnością nie rzucisz jej od razu – nikt, kto ma do zapłacenia co miesiąc rachunki i chce mieć co wrzucić do gara, nie rzuci swojej dotychczasowej pracy i pójdzie na kurs programowania za kilka tysięcy, no chyba, że ma odłożone więcej pieniędzy i wie, że przez następne parę miesięcy da sobie radę bez pracy, wtedy droga wolna. Co jednak, jeśli podejmiesz decyzję, ale pracować nadal musisz? No i w tej sytuacji jestem ja i pewnie większość z Was.

 
Ja kilka miesięcy ukrywałem przed swoim szefem, że zamierzam zmienić pracę. Uważam się za dobrego realizatora dźwięku, co potwierdza coraz większa liczba osób, a odejście dobrego realizatora z firmy nagłośnieniowej, to dla jej szefa całkiem spory kłopot – pracy tyle samo, a dobrych ludzi mniej. Jednak ja chciałbym od czasu do czasu jeszcze popracować z dźwiękiem, kiedy już odejdę, bo to moje hobby, więc ostatnio przyznałem się do swoich zamiarów i… nic strasznego się nie stało. Szef podziękował mi, że mówię mu to teraz a nie z dnia na dzień. Ale nie pomyślałem o przyznaniu się zaraz po podjęciu decyzji o zmianie branży z jeszcze jednego powodu – nie wiedziałem, czy to wypali. 
 

Mamy koniec marca. Decyzję o zmianach podjąłem końcem ubiegłego roku. Nadal nie mam nowej pracy. Jestem zdeterminowany, uczę się codziennie. Staram się ukierunkować swoją wiedzę i umiejętności na coś konkretnego, żeby też łatwiej było mi szukać pracy, a jednak to nie wystarcza. Muszę pracować, żeby mieć środki do życia a w międzyczasie muszę się uczyć i szukać pracy, chodzić na rozmowy o pracę, jeśli takie się trafią.

No właśnie. Rozmowy o pracę.
Żeby do takiej rozmowy doszło, należy zrobić parę kroków:

1. Posiąść umiejętności w wybranym zakresie (język programowania, frameworki itd.)
2. Napisać CV i to nie byle jakie, najlepiej nie korzystać z generatorów tylko samemu wymyślić sobie coś bardziej kreatywnego. Pomóc może wpisanie w Google hasła „kreatywne CV”.
3. Rozesłać swoje CV i ewentualny list motywacyjny do interesujących nas firm w odpowiedzi na ogłoszenia z portali ogłoszeniowych, których jest mnóstwo.
4. Czekać na odpowiedź.
 

I wszystko jest świetnie, póki nie trafimy na punkt 4. Nigdy niestety nie wiadomo, czy taka firma się do Was odezwie, czy coś z tego będzie. Zwiększając liczbę firm, do których wysyłacie CV, moim zdaniem zwiększacie szansę na to, że ktoś się odezwie.

I co dalej? Jak już ktoś zadzwoni i przeprowadzi z Wami wstępną rozmowę przez telefon, często zapyta o kilka rzeczy w języku obcym, zaprosi Was na spotkanie w siedzibie firmy. Te spotkania wyglądają różnie. Często jest to związane z jakimś testem na kartce (tak, programowanie na papierze), co akurat moim zdaniem jest jedną z gorszych form, bo w końcu mamy korzystać w pracy z komputerów z dostępem do internetu, gdzie możemy znaleźć odpowiedzi na problemy, z którymi się zderzamy. Po teście, jeśli wypadł dobrze, następuje rozmowa techniczna. Po niej najczęściej idziemy do domu i znów czekamy na odpowiedź – zadzwonią, czy nie?

Na tym etapie właśnie jestem ja. Byłem na kilku rozmowach, niektóre firmy niestety nie dają żadnej odpowiedzi po spotkaniu, nawet odmownej. I to jest chyba najtrudniejsza rzecz po podjęciu decyzji o zmianie. Nie załamać się, nie poddać się, kiedy nie oddzwonią, nie odpiszą, nie zaproszą na rozmowę. Może wiesz i umiesz jeszcze za mało? Może za mało linijek kodu napisałeś/napisałaś? Warto swoje umiejętności weryfikować. A już na pewno warto po prostu pisać i tworzyć. Nie porywać się na duże projekty, których końca nie będzie widać nawet po kilku miesiącach. Startujesz, uczysz się. Zrób kilka mniejszych programów. Kalkulator, notatnik, przeglądarka internetowa czy dla osób chcących tworzyć gry – Pong, Kółko i Krzyżyk czy Breakout. Zrób dużo małych projektów ale od początku do końca. To jest ważne dla pracodawców – masz dużo pozycji w swoim portfolio, znaczy coś już potrafisz i masz ambicje.

 
I właśnie tych ambicji i wytrwałości życzę Wam i sobie, bo start jest najtrudniejszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *