4 miesiące, ale czy jest postęp?

Przyszedł czas na to, aby trochę rozliczyć się z samym sobą.

Zastanawiam się nad tym, czy mogę powiedzieć, że przez 4 minione miesiące pracy poczyniłem jakieś postępy. W końcu po coś zmieniłem swój zawód, zrobiłem swoisty reset, zacząłem od zera. Czy po tych kilku miesiącach coś osiągnąłem, czy w zasadzie spocząłem na laurach, bo znalazłem pracę i w zasadzie nic za tym nie idzie?

Otóż wychodzi na to, że postępy są widoczne i namacalne. Nie tylko udało mi się zostać programistą, ale również z dnia na dzień jestem w tym lepszy. Chciałbym móc tutaj opowiedzieć o wszystkim co do tej pory robiłem w pracy, jednak obowiązuje mnie NDA, zatem żadnej pikanterii niestety nie mogę omówić – Dura lex, sed lex. Myślę jednak, że nie złamię zasad NDA jak opiszę trochę swoją drogę od dnia pierwszego do dziś.

Początkowo zajmowałem się rzeczami niezwiązanymi bezpośrednio z żadnym konkretnym tytułem. Taka wprawka. Trwało to około 6 dni, po których to dostałem pierwsze zadania powiązane z wypuszczaną wtedy do sklepu grą. Też nic skomplikowanego – podmiana zapisanych na sztywno tekstów na id z systemu tłumaczeń, aby gracze mogli grać w grę w wybranym przez siebie języku. Kolejny miesiąc był jednym z bardziej kreatywnych okresów w pracy. Zostałem przydzielony do zespołu, w którym tworzyliśmy reskiny istniejących już gier. Mieliśmy bardzo dużo swobody twórczej – w zasadzie póki wszystko było moralne i etyczne, to mogliśmy się wyżywać do woli 🙂 W ciągu tego miesiąca jednak bardziej rozwijałem się w kwestiach związanych z obsługą środowiska Unity, obróbki grafiki, trochę liznąłem tematu grafiki 3D, więc sporo nowych informacji, dużo nowych umiejętności, ale niewiele samego programowania. I muszę przyznać, że to było całkiem ciekawe doświadczenie – z pewnością teraz potrafię się dużo płynniej poruszać po środowisku, w którym pracuję.

Po miesiącu jednak zostałem z tego projektu wyciągnięty, ponieważ trzeba było przygotować update innej gry – tak zostałem wcielony do działu update’ów. Nie powiem, morale mi spadło, bo zdążyłem się zżyć z poprzednią ekipą, ale nowe wyzwania zdążyły mnie szybko pochłonąć i pokazały inne oblicze mojej pracy. Tu głównym moim zadaniem jako programisty było… programowanie! Dostałem dość ciekawy temat związany z możliwością zmiany ustawień gry masowo u wszystkich użytkowników z zewnętrznego narzędzia. Dodatkowo miałem zaimplementować system analityki oraz według podanych wytycznych, stworzyć drugi, zupełnie odwrotny do już istniejącego, system sterowania poruszanym pojazdem. I tu zaczęły się schody, bo wolność twórcza jest mocno ograniczona – trzeba przygotować coś nowego, na już istniejącym silniku, dodatkowo należy to zrobić tak, żeby można było to zmieniać masowo u wszystkich, a do tego trzeba przegrzebać strasznie dużo cudzego, wcześniej napisanego już kodu. Jakby tego było mało, osoba która pisała wcześniej tę grę, akurat była na zwolnieniu lekarskim, więc byłem zdany sam na siebie w dużej mierze. I przyznaję – to dało mi zasadniczo potężnego kopa i ogrom satysfakcji, jak już po kilku tygodniach wszystko działało zgodnie z oczekiwaniami. Jeśli mam być z czegoś dumny, to właśnie z tego postępu, który poczyniłem w tym dziale.

Kolejnym zadaniem było przygotowanie niewielkiego update’u innego tytułu, okazało się jednak po jakimś czasie, że firma chce poprawić dużo więcej rzeczy w tej grze, więc została do tego celu powołana nowa drużyna, w skład której oprócz mnie wchodzi m.in. dwóch moich kolegów z kreatywnego działu reskinów. Update duży, aktualnie jeszcze nieskończony, więc o szczegółach tym bardziej nie mogę opowiadać – powiem jednak tyle, że praca ta ponownie staje się kreatywna, trzeba sporo główkować, ale bardzo szybko też widać efekty tego myślenia, co daje satysfakcję w trybie „instant”. 

A! No i coś, o czym zapomnieć nie mogę. Poza pracą również tworzę z ekipą z pierwszego działu własny tytuł, o którym na razie zaczynamy powoli informować świat. Link do naszego facebookowego fanpage’a, na którym publikujemy nowe wzmianki znajduje się TUTAJ. Zapraszam do odwiedzania, bo co jakiś czas uchylamy rąbka tajemnicy. 

Podsumowując – 4 miesiące pracy, dużo nowych wyzwań, dużo wchłoniętej wiedzy, z pewnością trochę stresu, ale chyba tego pozytywnego. Czy jest postęp? Moim zdaniem – zdecydowanie tak!

Jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć, o coś zapytać, może chcielibyście szerzej zgłębić jakiś temat – zapraszam do kontaktu mailowego – KONTAKT – i zostawiania komentarzy pod postami, z pewnością odpiszę prywatnie lub napiszę kolejny post, który wyjaśni dany temat 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *