Game Jam – czyli jak wyzwolić kreatywność!

Zdaje mi się, że już sporo słów na tym blogu padło odnośnie do samej kwestii przebranżowienia. Wiadomo jednak, że pokazuję to wszystko ze swojego punktu widzenia, czyli programisty gier. W związku z tym będę się starał w kolejnych postach kierunkować tematy bardziej w stronę Game Devu i tym, co z zawodem game developera się wiąże. A jest tego naprawdę dużo – w końcu dostarcza się ludziom rozrywkę pod postacią gier! Jednak to, co na pierwszy rzut oka wygląda fantastycznie, nie zawsze takim jest. Z jednej strony super przyjemna sprawa, bo to gry – powinno być lekko, miło i przyjemnie. Okazuje się jednak, że nie każdy pracuje bezpośrednio na mechanikach gry, a dużo czasu zajmuje np. tworzenie systemów „backendowych” – czyli czegoś, czego gracz nie widzi. Często bywa tak, że praca zaczyna się dłużyć, nie jest zbyt kreatywna i powoduje rosnącą frustrację, że  mija się ona z oczekiwaniami. Lekarstwem na ten stan może okazać się wydarzenie, na którym w ciągu wyznaczonego czasu (zwykle 24-48 godzin) trzeba stworzyć kompletną grę od zera na zadany temat. Takie wydarzenie to nasz tytułowy Game Jam.

Game Jamów w Polsce i na świecie jest naprawdę sporo. To, jak wiele jamów dzieje się aktualnie na świecie, idealnie pokazuje strona itch.io , za której pośrednictwem można również bezpośrednio przejść do stron konkretnych wydarzeń, czy już uczestnicząc w jednym z nich – udostępnić innym swoją grę. W dniach 25-27 stycznia 2019 roku odbywać będzie się również Global Game Jam, w trakcie którego na całym świecie, w wielu lokalizacjach (w tym 9 miejscach w Polsce) spotykać się będą developerzy, graficy, designerzy i inni, którzy związani są ze światem gier, aby wspólnie tworzyć gry i dobrze się przy tym bawić. Jak zresztą na każdym game jamie. Wydarzenia tego typu są bardzo specyficzne i mimo tego, że uczestnicy rywalizują ze sobą (solo lub drużynowo), atmosfera jest przyjazna, każdy może drugiej osobie zajrzeć w monitor i zapytać o coś lub podpowiedzieć czy skomentować. Zwykle na start takiego wydarzenia odbywa się wspólna integracja oraz prelekcje z ludźmi z branży (od programistów, przez artystów 3D, po prawników tłumaczących zasady działania praw autorskich w branży gier wideo).

Odkąd zajmuję się tworzeniem gier, uczestniczyłem w 3 Game Jamach (banner do dzisiejszego posta jest wzięty z ekranu początkowego mojego pierwszego game jamowego „dziecka”). Na każdym z nich udało się mi i mojemu zespołowi stworzyć grę, której główne elementy rozgrywki były w pełni funkcjonalne. To całkiem dobry wyznacznik – funkcjonalność – bo w trakcie tworzenia można się naprawdę mocno zapędzić w zamiarach. A czas niestety jest tutaj bardzo mocno ograniczony, więc może go braknąć do ukończenia kluczowych funkcji gry, jeśli będzie się chciało stworzyć za dużo na raz. Moim zdaniem, najważniejszy etap to ten między ogłoszeniem tematu, a rozpoczęciem prac. Zwykle jest to kilka godzin, w ciągu których trzeba wymyślić, co to ma być, jaki ma być cel rozgrywki, jak ma wyglądać świat, postać itd. Po ustaleniu typu i stylu nie powinno być już miejsca na zmiany podjętej decyzji – czas ucieka, więc takie zmiany w połowie trwania jamu mogą być kiepskim pomysłem. Na każdym spotkaniu miałem drużynę stworzoną poniekąd przypadkowo, w tym tylko na jednym z nich znalazł się w mojej ekipie kolega z pracy – reszta to ludzie poznani przez internet na 2 dni przed rozpoczęciem, lub nawet w jednym przypadku kilka minut przed ogłoszeniem tematu, już na miejscu wydarzenia. Muszę przyznać, że praca z ludźmi równie pokręconymi na punkcie gier, mającymi głowy pełne pomysłów, jest niesamowita. Z burz mózgów często wychodzą tak abstrakcyjne pomysły, że samemu w życiu bym na coś takiego nie wpadł.

Na Huuuge Game Jamie 2018 było nas 3 drużynie. Tematem był „Efekt Motyla”. Postawiliśmy od początku na 3D, ze względu na to, że grafik z nami współpracujący był modelarzem. Naszą postacią miał być motyl, na którego w jakiś sposób miałyby spadać kataklizmy (w końcu efekt motyla mówi, że ruch skrzydeł motyla może wywołać kataklizm po drugiej stronie globu), które kiedyś ten motyl wywołał. Pojawiło się chyba z 10 pomysłów jak mogłoby to wyglądać (w tym wykorzystanie gry Master Mind, jako wzoru). Ostatecznie stanęło na poruszaniu w lewo i w prawo lecącym ciągle do przodu motylem, który może wywołać swoimi skrzydłami konkretny kataklizm, aby pokonać inny, nacierający na niego. Było to swego rodzaju odwzorowanie gry w papier-kamień-nożyce. W trakcie prac wpadliśmy też na pomysł, żeby z każdym uderzeniem kataklizmu w naszego motylka, coraz bardziej mu „odbijało” (trochę jak to miało miejsce w filmie „Efekt Motyla”, gdzie postać główna była w pewnym momencie brana za chorą psychicznie), co zwizualizowaliśmy trzęsieniem obrazu, pojawianiem się przeszkadzających wizualnie efektów czy inwersją kolorów. Z tego pomysłu zrodziła się nazwa gry – Psycho Fly.

Po każdym Game Jamie jestem naładowany pozytywną energią i aż chce mi się znowu pracować pełnią sił, nawet nad tymi rzeczami, które z kreatywnością mają niewiele wspólnego. Polecam gorąco każdemu, nawet tym, którzy na co dzień nie mają styczności z branżą gier. Robisz grafiki marketingowe – może kryją się w Tobie umiejętności w tworzeniu otoczenia czy postaci? Jesteś muzykiem – spróbuj swoich sił w komponowaniu w krótkim czasie na zadany temat. Na co dzień programujesz aplikacje biurowe – świetnie, sprawdź się w pisaniu gier. Nie masz czasu lub pieniędzy na udział w wyjazdowym jamie? To też nie problem – są game jamy trwające dłużej niż weekend, w których możesz uczestniczyć solo lub drużynowo siedząc we własnym domu, nie płacąc za to ani grosza. Grunt to znaleźć w sobie tego małego dzieciaka i dać mu poszaleć od czasu do czasu, a Game Jam to idealny sposób, aby się pozytywnie wyżyć!